Krótszy miesiąc nie oznaczał dla nas mniej pracy. W lutym 2026 roku syrena alarmowa w remizie OSP Wyrzysk rozbrzmiewała 20 razy. Był to czas, w którym musieliśmy zmierzyć się zarówno z zimowymi pożarami, jak i – co najbardziej dało się nam we znaki – z gwałtownymi roztopami, które nawiedziły cały kraj.
Woda i wiatr zastąpiły pożary
Jeżeli w styczniu przewaga tzw. miejscowych zagrożeń nad pożarami była nieznaczna, to w lutym ten trend widać już bardzo wyraźnie. Aż 70% naszych wyjazdów (14 interwencji) dotyczyło właśnie miejscowych zagrożeń, podczas gdy pożary stanowiły 30% (6 zdarzeń).
Mimo to, pożary kominów nadal stanowią ogromne niebezpieczeństwo – wyjeżdżaliśmy do nich trzykrotnie (m.in. w Wiktorówku i Gromadnie). Ponadto, braliśmy udział w gaszeniu poważniejszych pożarów, takich jak pożar obory czy kotłowni. Wciąż apelujemy o dbanie o przewody kominiarskie!
Ogólnokrajowe roztopy nie oszczędziły naszej gminy
Zdecydowanie najtrudniejszym okresem w minionym miesiącu były dni od 22 do 24 lutego, kiedy to nasz region, podobnie jak reszta kraju, zmagał się ze skutkami nagłych roztopów. Dodatnie temperatury i topniejący śnieg spowodowały, że poziom wód gruntowych i rzek drastycznie się podniósł.
W ciągu tych zaledwie trzech dni interweniowaliśmy aż 7 razy, głównie przy zalanych posesjach i drogach (Bagdad, Dobrzyniewo, Wyrzysk) oraz przy wypompowywaniu wody z budynków.
Szczególnym wyzwaniem było dla nas zabezpieczenie stawu w Wyrzysku, które miało miejsce 23 lutego. Ze względu na wezbraną wodę w rzece Łobżonka, istniało realne zagrożenie, że staw wyleje. Nasze działania polegały na błyskawicznym zbudowaniu i ułożeniu wału z worków z piaskiem, co ostatecznie uchroniło pobliskie tereny przed zalaniem. Z kolei 24 lutego w Konstantynowie musieliśmy usuwać z jezdni żwir, który został naniesiony przez spływające nurty wody.
Nasza flota w akcji
W tym trudnym miesiącu z pełną mocą wykorzystywaliśmy nasz potencjał sprzętowy. O ile nasz „pierwszy wyjazd”, GBA Volvo, tradycyjnie wyjeżdżał najczęściej (12 razy), o tyle w lutym bardzo mocno wspierał nas ciężki wóz GCBA Jelcz, który ze względu na większe zapotrzebowanie (m.in. pożary zabudowań) opuszczał garaż aż 6-krotnie. Niezawodny podnośnik SH 18 Star dysponowany był 9 razy. Przy jednej z interwencji (wyciek ropy z ciężarówki na drodze S10) z remizy wyjechał także nasz lekki wóz ratownictwa technicznego – SLRt Ford.
Niezmienna gotowość
Niezależnie od tego, czy zmagamy się z lodem, ogniem, czy wielką wodą – jesteśmy w pełnej gotowości. Większość naszych interwencji (17) miała miejsce na terenie naszej macierzystej gminy Wyrzysk, jednak trzykrotnie ruszaliśmy ze wsparciem do sąsiedniej Gminy Łobżenica.
Dziękujemy za Wasze zaufanie. Oby marzec przyniósł nieco więcej spokoju!
